Wycieczka do Wadowic i Oświęcimia.

Foto7 listopada gimnazjaliści wybrali się na wycieczkę do Wadowic i Oświęcimia. Ani data, ani miejsca nie były przypadkowe. Listopadowa zaduma i melancholia były oprawą do szkolnej wycieczki, która co prawda przeznaczona dla młodzieży, jednak miejscem bardzo wymowna.

"Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali". (JPII Spotkanie z młodzieżą, Jasna Góra, 1983 r.)

 Śladów i znaków przeszłości najlepiej szukać u źródła. Pierwsze kroki skierowaliśmy do domu rodzinnego Karola Wojtyły, domu w sercu Wadowic, domu, który dzisiaj jest miejscem szczególnym, ponieważ mieści się tam muzeum poświęcone pamięci Św. Jana Pawła II. Domu , w którym wszystko się zaczęło i dzieciństwo, i życie, i szkoła, i kapłaństwo. A dom był tutaj, za moimi plecami, przy ulicy Kościelnej. A kiedy patrzyłem przez okno, widziałem na murze zegar słoneczny i napis: Czas ucieka, wieczność czeka".

Tuż za bramą poczuliśmy klimat tego niezwykłego i odważę się użyć sformułowania  - świętego miejsca. Liczne pamiątki, książki, zdjęcia, papieskie przedmioty i te szczególne, i te codzienne od studenckiego kajaka, aż po Biblię i budzik z papieskiej sypialni zatrzymany na godzinie 21.37…. Serca młodych ludzi poruszył widok mieszkania, w którym urodził się Karol, sprzęty kuchenne z lat 20-stych minionego wieku. Szczególne odczucia towarzyszyły nam, kiedy oglądaliśmy kolejne  wystawy, kiedy nasze oczy zobaczyły gołębie, zrywające się do lotu dzięki multimedialnej prezentacji, kiedy stanęliśmy nad księgą – ogromnych rozmiarów, dostojną, piękną, która niczym delikatne płatki otwierała się i zamykała na trumnie  Ojca Świętego. I ściany wyłożone od podłogi do sufitu listami wiernych, prośbami składanymi na grobie papieża… i słyszalny głos, modlitwy, i słowa Jana Pawła II. I krzyż, replika krzyża z pierwszej pielgrzymki papieża, i ziemia przywieziona z kilkudziesięciu krajów świata, i wreszcie pistolet i kula z 13 maja.

Opuszczaliśmy to miejsce bogatsi duchem i pełni wrażeń. Bo chociaż miejsce przepełnione obecnością Ojca Świętego, to jakże w nowoczesnej oprawie multimedialnej. I kremówki, wszechobecne na wadowickim rynku, których i my ze smakiem spróbowaliśmy – „a po maturze chodziliśmy na kremówki” – mówił papież w jednej z homilii.

Dalszą podróż kierowaliśmy do Oświęcimia, gdzie zwiedzaliśmy hitlerowski obóz zagłady Oświęcim Brzezinka. W ciszy i wyjątkowym skupieniu przeszliśmy przez bramę z napisem, który zna cały świat. Wchodziliśmy kolejno do baraków muzealnych przeznaczonych dziś dla turystów, ale kiedyś dla tysięcy ludzi, którzy trafiali tu nieświadomi niczego. Tamta chwila, pamięć pomordowanych istnień ludzkich - przepełnia alejki, ściany i sale barakowe, cisza i wiatr na placu apelowym i miejsca wyjątkowe jak Ściana Śmierci, gdzie złożyliśmy kwiaty i zapaliliśmy znicze, aż do budynków krematorium, które przemierzyliśmy w całkowitej ciszy. Opowiadania pani przewodnik przeniosły nas na chwilę do tamtych wydarzeń, przywołały prawdę, której nie wolno nam zapomnieć nigdy, ani przejść obojętnie nad wspomnieniami. Historia naszych przodków, historia naszego narodu to nasza tożsamość. "Dzisiaj potrzeba światu i Polsce ludzi mocnych sercem, którzy w pokorze służą i miłują, błogosławią, a nie złorzeczą, i błogosławieństwem ziemię zdobywają". (JPII Homilia, Sopot, 1999 r.)

Wycieczka ta była wyjątkowa też z innego powodu, a mianowicie stała się integralną częścią realizowanego przez uczniów ZSP projektu Edukacja Globalna. Tegoroczne hasło Tygodnia Edukacji Globalnej „Razem dla Pokoju” to motto naszej podróży śladami św. Jana Pawła II, który przez cały pontyfikat był i do dnia dzisiejszego pozostał, niestrudzonym orędownikiem pokoju na świecie. Z troską pochylał się nad uchodźcami, przygarniał do serca ofiary konfliktów i wojen i nieustannie wzywał do modlitwy za pokój na świecie. Dlatego nie sposób ominąć Wadowic, gdzie wszystko się zaczęło, gdzie urodził się święty orędownik pokoju. I Oświęcim, wielkie cmentarzysko ofiar nieludzkich zbrodni. Świat współczesny musi głośno mówić o zbrodniach, pokazywać takie miejsca. Bramy obozu przekraczają codziennie tysiące młodych ludzi z całego świata, ludzi od których zależy przecież pokój na świecie.

My jesteśmy też za niego odpowiedzialni, dlatego pojechaliśmy tam, aby u źródła okrutnej prawdy historycznej przekonać się, że wolna ojczyzna, niezależność i wolność to dar, którego nie wolno nam utracić. I jeszcze empatia, której nie powinno nam zabraknąć w stosunku do emigrantów, uchodźców i wszystkich ludzi, którzy z własnej ojczyzny uciekają.

Ta wyjazdowa lekcja historii była nam potrzebna i na długo pozostanie w naszej pamięci, a zadanie domowe odrabiać będziemy swoim przykładem i obywatelską postawą.

 



Dodatkowe informacje